art blog
Greckie klimaty
Stając na brzegu wyspy Agistri zaproszony i przywieziony przez przewodnika – kobietę zakochaną w ziemi greckiej - otworzyłem oczy, a zmysły moje w końcu zaczęły działać. Tak jakby były ze sobą powiązane niewidoczną pajęczyną, jakby błękit oczu był furtką do odczuwania kolorytu morza, barwy słońca, muzyki wiatru. I odczułem całym sobą jakże byłem ślepy zanim zobaczyłem greckie słońce, jakże byłem ślepy zanim zobaczyłem błękit moich oczu w otchłani greckiego morza. Wiatr ciepły otulił mnie mocno i szeptał o słońcu, które właśnie wołało, że nie chce jeszcze spać, pragnie świecić dla mnie, dla mojego błękitnego okna.
Jeśli wybieram miejsce swojego pobytu na plenerze, to jak można dokonać trafnego wyboru w setce propozycji internetowych? Włączam wtedy swoje przeczucie.
I tak, jak zapragnąłem wyjechać nad Biebrzę, otworzyłem mapę i palcem zaznaczyłem miejsce – tajemnicze, niesamowite. Co było potem, jaki to był plener, to już inna historia, inna opowieść. Wracając do mojej przygody z piękną wyspą grecką, idąc brzegiem morza, potykając się o skały przecinające bezmiar błękitu wpadłem na pensjonat zawieszony tuż nad plażą. Moja przewodniczka po świecie oliwnym, nie wierzyła, że tak po prostu będzie miejsce na nocleg, przecież weekend, przecież lato, przecież wakacje. A jednak okazało się, że po raz kolejny moje pragnienie miejsca jest silniejsze od rzeczywistości od życiowego realizmu.
Pensjonat okazał się miejscem dla artysty wymarzonym. Gospodyni Georgija urocza kobieta stworzyła ciepły klimat, a w powietrzu snuła się pomiędzy mieszkańcami i przedmiotami codziennego użytku przepyszna atmosfera.
Przechodząc w świat własnej pracy, nie musiałem stąpać po ziemi. Wystarczyło, że otworzyłem drzwi budynku, a już znalazłem się na brzegu błękitnej głębi. Słowa, jakie wypowiadały fale uderzając o skały wyrastające nagle z ziemi, są nie do opisania, nie do powtórzenia. Szeptały (mam wrażenie, że tylko do mnie, nie ja wiem, że tylko do mnie) o bezmiarze ich siły, radości, dumy, o przygodach jakie przeżyły pływając po świecie, o ludziach, którzy stali na brzegu, których spotkały i o wypowiadanych przez nich marzeniach, ich radościach i smutkach.
Aparat fotograficzny pracował pełną parą (zachęcam do obejrzenia zdjęć może Państwo usłyszycie, co fale nuciły) rozpalony z rozkoszy bytowania z tak bogatym w kolor plenerem, światłem promieniującym z każdego kawałka ziemi, z każdego kamyczka.
To, co ja moglem czuć jest nie do przekazania (brakuje melodii, brakuje słów) jest tylko do pozostawienia we własnym wnętrzu i wyciągania we wspomnieniach, które odżywają za każdym razem, kiedy przeglądam zdjęcia. Mam nadzieję, że będziecie Państwo mieli możliwość (przynajmniej na chwilę, że czas Wam na to pozwoli) usiąść i zatopić się w bezmiarze Grecji pokazanym, ukazanym po przez moje okno, które otwieram dla was wszystkich. Miłego oglądania i proszę o cierpliwość, a ukażę Wam ten świat w barwach położonych na płótnie wypływających spod pędzla, przeżywającego euforię tworzenia, odtworzenia stroju, w który odziana jest natura jak piękna pani, ukazania uroku ukrytego w porowatości skał, w bezmiarze namiętnej Grecji.
A to wszystko ku marzeniom milionów ludzi, ku ich odnalezieniu.
Pozdrawiam Wojtek
^^Do gory
Poprzednia strona: Gdańsk Galeria Mariacka
Nastepna strona: Prace na sprzedaż


art blog
Add A Comment